Po drodze wypiłam wodę kokosową, i sok z arbuza. To drugie - zdecydowanie lepsze.
Strasznie lało, ale postanowiłam i tak wybrać się do Victorii & Albert. Jak wysiadłam na South Kensington okazało się, że świeci słońce i jest piękna pogoda. Chciałam bardzo zobaczyć wystawę Heatherwick Studio:. Designing the Extraordinary , pokazywaną w ramach London Design Festival, którą ściągają za kilka dni. Niestety wejściówki już się skończyły.. i mam kupiony bilet na piątek na 20:00 :) Ale obejrzałam sobie dział fashion oraz dział designu. W tym pierwszym zainteresowały mnie właściwie tylko czasy współczesne. W designie- wszystko był ciekawe. O, i jeszcze zachwyciły mnie ilustracje do książek. Mała wystawa w ramach Book Illustration Awards, i prace zwycięskiej Laetitii Devernay do książki Konduktor.
absolutnie przepiękne.
Jutro chłopcy wezmą do Polski 5 klisz, które zrobiłam będąc tu, małym obrazkiem, więc w ciągu tygodnia powinnam mieć wyniki. Zdjęcia które zrobiłam do tej pory to portrety ludzi, na których wpadam w Londynie; tych bliższych, i tych, z którymi rozmawiałam tylko przez chwilę. Nie mogę się doczekać, aż je zobaczę!!!
Wieczorem wróciłam do mojego przytulnego Tooting, kupiłam : okrę i bitter melon, a z bardziej angielskich specjałów samphirę i piccadilly, i jeszcze ciabatty i humus.
Okra- przyrządziłam ją najprostszym sposobem, czyli ugotowałam. Ma ciekawy ale mało wyrazisty smak, myślę że przy dobrych dodatkach i przyprawieniu może być super, więc będę z nią jeszcze eksperymentować. Jest tu do kupienia wszędzie, i jest bardzo tania.
Bitter melon- ma ciekawy wygląd i również jest tu popularny, ale albo coś skopałam, albo owoc był nieświeży, bo mimo iż postępowałam zgodnie ze wskazówkami znalezionymi w internecie, był bardzo gorzki i wylądował w koszu.
Samphire - nadmorska krzewinka :) wypróbowałam sparzoną i surową- surowa zdecydowanie lepsza. bardzo mi posmakowała, ma słonawo- kwaśny smak i jest soczysta i chrupiąca :) i jest bogata w witaminy i minerały. Samphire na pewno włączę do mojej codziennej kuchni tutaj.
Piccadilly- to angielskie pikle z warzyw (głównie kalafior, marchewka i cebula), w pikantno- kwaśnym sosie musztardowym. Chrupiące, wyraziste, i smaczne, świetne jako dodatek do czegoś o łagodniejszym smaku.
Samphire i bitter melon na talerzu wyglądają tak:
Pisałam niedawno, że ktoś zostawił zdjęcia na ścianie w moim pokoju- fotografie rodzinne. Dziwiło mnie, że komuś na nich przestało zależeć. A kilka dni temu wpadła tu drobna dziewczyna, z błaganiem, czy zachowałam może jej fotografie, czy ich nie wyrzuciłam, bo zapomniała o nich a nie wyobraża sobie ich stracić.Oczywiście nie wyrzuciłam, schowałam do szuflady. Ależ była szczęśliwa.
Zaraz jadę do miasta na lunch, a potem na korty. Gramy dziś w tenisa z chłopakami:)
Na zakończenie - jeszcze trochę Laetitii i jej Konduktor.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz