Dziś chyba po raz pierwszy zostanę w domu. Leje jak nie wiem.
Pojadę może najwyżej do sklepu, kupić jakieś egzotyczne warzywa, i poeksperymentuję w kuchni. Coś, co tygryski naprawdę lubią!
Marleen - moja nowa współlokatorka- okazuje się, że nie tylko jest fajna, ale że jest naprawdę super, i strasznie się cieszę że się wprowadziła. Zdaje się, że mam kolejną bratnią duszę w Londynie. Marylin przyjechała wczoraj, nigdy nie mieszkała w UK. Będzie tu studiować.
Zjem śniadanie, i siądę do pisania o Muzeum Designu, i o TANKS. Popijając cudownym sokiem z lychee :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz