piątek, 21 września 2012

English Day No 32

Wykąpana, czyściutka, już zaczynam czuć mięśnie po 5 godzinach grania w pingponga dziś, w Ogrodach Embankment. Ale za to jestem jak nowo narodzona :) Zaczęłam od gry z Winem Liu, ale potem dołączały kolejne osoby, zmienialiśmy się, graliśmy double, i mieszankę tworzyliśmy międzykontynentalną. No i wyżyłam się nieco:)
Tu - gram w teamie z Erickiem, przeciw reprezentacji Francji. :)

Wieczór spędziłam na Bankside i w TateModern.
Na Bankside nie zastałam dziś Germana, ale spotkałam Davida. David to młody Irlandczyk, grający na instrumencie o nazwie hammer dulcimer. Pisałam już o nim. Wykonuje własne kompozycje, a są one tak piękne, że za każdym razem tak samo mnie oczarowują. Szkoda, że nie ma jeszcze płyty, chciałabym słuchać go do snu. Ale jest jedno nagranie na youtube:

Dostałam kubek gorących orzeszków w karmelu od pana sprzedającego takowe tuż obok. Ot tak, bez powodu.

Potem poszłam do Tate Modern, zobaczyć nowo otwartą przestrzeń- The Tanks- Art in Action, i powłóczyć się po stałej ekspozycji. Ale o tym na spokojnie- później.

Zrobiłam też dziś, będąc w lokalnym sklepie, listę warzyw i owoców których nie znam. Chce je posprawdzać.

Jutro kolejny miły dzień! Kończę o 16 więc może V&A i Festiwal Designu. 
Albo pódziemy grać w pingponga. A potem na piwo pożegnalne z chłopakami.
A we wtorek idziemy na korty i będziemy grać w tenisa. 
Dobrze mi tu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz