Minął NOTTING HILL CARNIVAL. Jakże kolorowo!!:)
Zarobiłam pierwsze funty. Jeszcze nielegalnie, ale za to całkiem sporo:)
Za szukanie stałej pracy, z względów pewnych, mogę wziąć się na ostro dopiero po weekendzie.
Póki co pojedziemy w sobotę z W. nad Tamizę, bratać się z miastem i zarabiać na naszym fachu czyli SZTUCE ;)
Trzeba w końcu spróbować zarobić na tym, co się umie najlepiej..:)
BAD NEWS. Od jutra chyba będę, przez czas nieokreślony, bez internetu.
Szkoda, chciałam nadrobić te dwa dni, o których teraz nie mam siły już pisać.
Festiwal fotkowałam kliszą: dziś bez obrazków.
Intensywnie bardzo. Czuję się, jakbym siedziała tu już ze dwa tygodnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz