sobota, 25 sierpnia 2012

English Day No 3 / National Portrait Gallery

Minęliśmy Tate Modern - gdzie jeszcze wrócimy, by obejrzeć raz jeszcze stałą ekspozycję, a także odwiedzić trwający tam festiwal THE TANKS: ART IN ACTION. Rozważam, czy nie wykupić karty członkowskiej. Kosztuje 60 funtów rocznie, ale zapewnia nielimitowaną liczbę wejść. Gdybym zostawała tu na dłużej, opłaciło by się.. :)

Dotarliśmy do Embankment Cafe, gdzie zrobiliśmy postój na lody i americanę (dzięki, chłopcy:*), zgarnęliśmy R, który właśnie skończył zmianę, i ruszyliśmy na podbój National Portrait Gallery.

Pierwsza ekspozycja którą obejrzeliśmy, to BP PORTRAIT AWARD 2012 and BP Travel Award 2011.


Nie mam pojęcia o współczesnym malarstwie portretowym, ani też - co za tym idzie- nie jestem wielką fanką powyższego. To co zobaczyłam absolutnie mnie zaskoczyło i zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Żadna z podlinkowanych prac NIE JEST FOTOGRAFIĄ. 


Silent Eyes by Antonio Titakis. To dzieło robi tysiąckrotnie większe wrażenie w kontakcie bezpośrednim, niż na umieszczonej tu miniaturce. Wielkiego formatu obraz, zajmujący pół ściany, przedstawiający twarz kobiety na ciemnym tle, wygląda zupełnie jak zdjęcie. Sam pomysł namalowania czarno-białego portretu nasuwa skojarzenia z fotografią. Gigantyczna twarz jest odwzorowana w najdrobniejszym szczególe. Przyglądając się pracy z bliska trudno dostrzec  ślady pędzla, widzimy jedynie perfekcyjnie odwzorowane piegi, pory skóry, włoski. Obraz pod tym względem jest niewiarygodnie realistyczny. Trudno uwierzyć, że to nie fotografia.





Lindsay Lohan by Ben Ashton. Mocny, realistyczny, naturalistyczny portret. Zero ściemy. Brutalne oddanie szczegółów. Żadnego upiększania.

Polecam więcej:



Rob Fahey on Court by Rupert Alexander. Obraz mniej skupiony na detalu, ale perfekcyjnie grający nastrojem i kolorem. Też nieco fotograficzny, pod względem zaprezentowania osoby- uchwycona jest w ruchu, tak, jakby jedynie przechodziła przez kadr i zaraz miała zniknąć.

Więcej:
http://www.rupertalexander.com/
I teraz najpiękniejsza praca, zwyciężczyni BP PORTRAIT AWARD:

Auntie by Aleah Chapin. Zniewalający portret pięknej kobiety w podeszłym wieku. Zachwyca kolorystyka, faktura skóry, i odwaga w doborze tamtu... ale przede wszystkim uroda modelki, jej postawa - spokojna i przyzwalająca, a równocześnie nieco zawstydzona. Rozbrajający młodzieńczy nieśmiały rumieniec na policzkach absolutnie dodaje uroku.
Malarka mówi o modelce:
 ‘The fact that she has known me since birth is extremely important. Her body is a map of her journey through life. In her, I see the personification of strength through an unguarded and accepting presence.’

Zostaję zagorzałą fanką Aleah Chapin.
Więcej - polecam!!!
http://aleahchapin.com/

BP PORTRAIT AWARD od 33 lat ma za zadanie wybrać i pokazać najlepsze współczesne malarskie portrety z całego świata. Tym razem mamy okazję zobaczyć 55 prac, wyselekcjonowanych przez jury spośród 2187 obrazów.

Wystawa trwa do 23 września.


Poza wystawą konkursową, mieliśmy okazję zobaczyć kilka kolejnych cykli. Jednym z nich jest ROAD TO 2012. Wystawa związana jest, oczywiście, z tegorocznymi Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie. Gromadzi prace kilku fotografów, składa się z trzech części. Pierwsza, zatytułowana Road to 2012: Setting Out, pokazuje fotografie Briana Griffina & Bettiny Von Zweh. Część druga- Road to 2012: Changing Pace, to prace autorstwa Emmy Hardy & Finlay MacKay. Road to 2012: Aiming High, czyli trzecia część, zawiera zdjęcia wykonane przez Andersona & Low, Jillian Edenstein oraz Nadav Kander.
Ruth MacKenzie / by Emma Hardy

Nathan Stevens / by Bettina Von Zweh
Martin Green / by Jillian Edenstein

William Funnell / by Finlay MacKay

Young Ambassadors / by Brian Griffin
  
Kolorowe prace Nadava zaprezentowane były
 w formie naturalnej wielkości postaci wyciętych z tła. Jedną
z takich postaci jest Diana Gould. ->

Diana Gould / by Nadav Kander



  
Hannah Whelan, Beth Tweddle, Jenni Pinches, Rebecca Tunney / by Anderson &  Low


































Zaskoczyło mnie, jak wielu współczesnych malarzy stara się naśladować cechy fotografii (dokładność, detal, a czasem kadr, kompozycja), i ilu fotografów przejawia odwrotną tendencję. Prace zwłaszcza duetu Anderson & Law nasuwają skojarzenie z malarskim sposobem ujęcia tematu, np. pod względem dokładnego ustawienia modeli, równego oświetlenia, kolorystki, kompozycji. I przy tych pracach zastanawiałam się przed przeczytaniem opisu- czy dzieło powstało przy pomocy aparatu, czy też pędzla i farb.

Chciałam napisać więcej, troszkę o innych ekspozycjach w Galerii Portretu, ale zacinający się internet w połączeniu z wyjątkową topornością niniejszego bloga jeśli chodzi o zarządzanie prezentacją grafiki wykończyły mnie na dziś. Dorzucę coś przy okazji kolejnej wizyty. Wspomnę tylko jeszcze o jednej osobie której prace mnie zauroczyły:

Julian Opie stworzył swój autoportret za pomocą ekranu LCD i specjalnego oprogramowania.

Oddycha, i mruga, i może coś jeszcze, czego nie zauważyłam. Rozbraja prostotą.
Polecam przyjrzeć się twórczości:
http://www.julianopieshop.com/
http://www.julianopie.com

Jutro po powrocie z pracy postaram się napisać o innych ciekawych pracach, o których dziś już nie mam siły.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz