sobota, 25 sierpnia 2012

English Day No 3 / Beomsik Won


Here we are.

Mam za sobą bogaty dzień pełen inspiracji, doświadczeń, spostrzeżeń, i po prostu miłych chwil nad "Wisłą" z Guinessem;)

Zaczęłam w pociągu, od powrotu do lektury zaległego licpowego numeru British Journal od Photography. Projekt, który mnie osobiście bardzo zainteresował, a który został zaprezentowany numerze, to ARCHISCULPTURE, autorstwa koreańskiego artysty Beomsik Won.


Won pracuje nad projektem w Wielkiej Brytanii. Przybył tu, by uczyć się w Slade School od Fine Art, ale mieszkając jeszcze w Korei, sam uczył studentów w Hongik University w Seulu. Przybył na Wyspy, by zyskać nowe inspiracje i nową perspektywę. Podróż zaowocowała niezwykle spójnym i atrakcyjnym wizualnie projektem, jeszcze nie skończonym, składającym się na ten moment z dziesięciu prac.

Artystę w Londynie zachwyciła mnogość stylów architektonicznych, mix fasad z różnych okresów historycznych. Won fotografuje ok 7-8 różnych budynków, a następnie przygotowuje misterne fotomontaże.  Praca nad jednym dziełem trwa ok. miesiąca, ale efekty są tego warte.

Won tłumaczy, że jego obrazy mogą "reprezentować społeczną strukturę, ludzkie pragnienia, krytykę cywilizacji." Jednakże pracując nad każdym kolejnym dziełem, stara się zachować balans między przekazem a pięknem.

To, co jako pierwsze uderzyło mnie przy pierwszym spojrzeniu na fotografię, to intensywna wyrazistość i realistyczność, a także dziwne wrażenie samowystarczalności, ale i osamotnienia budynków. Artysta swoje dziwne hybrydy umiejscawia na opuszczonych terenach - pustyniach, rozległych trawnikach. Wycina je z naturalnego otoczenia. Wyglądają jak bajkowe potwory wyrzucone z książki do prawdziwego świata. Są na tyle realistyczne, że patrząc pierwszy raz na fotografie, jeszcze przed przeczytaniem opisu, dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy te budynki istnieją naprawdę i są jedynie wycięte z miasta i naklejone na inne tło, czy to montaż. Do tego wszystkiego dochodzi zwyczajna przyjemność patrzenia na obrazy, są po prostu piękne. Wciągają pewnym dysonansem - z jednej strony czarno-białe, stonowanie, sprawiają wrażenie ostoi spokoju i poukładania, by po bliższym przyjrzeniu się dostrzec, z jak różnych elementów ułożony jest ten zewnętrzny spokój, ile sprzecznych rzeczy musiało zostać połączonych z chirurgiczną wręcz precyzją.

A to wszystko na tle pochmurnego nieba, ptaków, szarego milczenia.


Archisculpture 009 Archisculpture 008


Link do skanu artykułu:
http://www.wonbeomsik.com/articles.php


Ach, zapomniałabym wspomnieć- podobny wizualnie pomysł został wykorzystany przez Nicolasa Grospierre w projekcie "Dom, który rośnie" (21012) przy okazji eksponowanego właśnie w krakowskim Bunkrze Sztuki zbioru prac artysty MIASTO, KTÓRE NIE ISTNIEJE.

W sieci można znaleźć fotografie tej ekspozycji:








Architektoniczne hybrydy Grospierra są przedstawione w formie instalacji. Artysta umieścił elementy ekspozycji bezpośrednio na ścianie, zawieszone w próżni- są absolutnie pozbawione tła. Nie mają na celu ładnie wyglądać. Skłaniają raczej do refleksji nad kondycją dzisiejszej architektury użytkowej; nad tym, do czego doprowadzić może nadmierne skoncentrowanie się na funkcjonalności przy równoczesnym zignorowaniu względów estetycznych, a także- jak wszystkie prace tej wystawy- krąży wokół tematu utopuu.

Polecam gorąco wystawę na I piętrze Bunkra.

"Miasto, które nie istnieje" / Niclas Grospierre / kuratorka: Lidia Krawczyk / Bunkier Sztuki, 26.VIII.2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz