Dziś ważny dzień w moim życiu - założyłam konto w banku :)
A nie jest to takie łatwe- na spotkanie musisz umówić się tydzień wcześniej, musisz mieć dowody- że pracujesz, rachunki z domu w którym mieszkasz, potwierdzenie adresu... Spotkanie trwało godzinę. Pytali, w jakim dniu zaczęłam pracę, co robię w wolnym czasie, i ile pieniędzy tygodniowo wydaję na jedzenie.Test zdałam pozytywnie, i oto jestem świeżym klientem Barclays Bank.
Oddałam dwie klisze do Snappiego, i za godzinę będzie świeży materiał, i drżę z niecierpliwości!
Zatracam się w smakach. Dużo tu limonki, kolendry, kwaśnego i aromatycznego.
Wczoraj na lunch zamówiłam sobie michę kremu marchewkowo - kolendrowego, który jest nieziemski! i mix sałat i pomidorów z francuskim dresingiem. Na kolację - humus kolendrowo- limonkowy, i humus paprykowy (ten pierwszy - wymiata).
A dziś zapędziłam się nieopatrznie do Sainsubergo, i zakupiłam składniki na dzisiejszy obiad: spaghetti, owoce morza (krewetki, małże, ostrygi i paluszki krabowe), i zamierzam zrobić sobie ucztę. Sos: śmietana, tarty dojrzewający cheddar, limonka, i świeża rzeżucha do posypania :) nie wiem co z tego wyjdzie ale nie mogę się doczekać!
I kupiłam sobie coleslaw z mango i chilli. I humus z grillowaną marchwią i kolendrą. I zieloną herbatę z mango i lychee... :)))
A wczoraj spotkałam się z Manuelem! Nie widzieliśmy się 9 lat. Nic się nie zmienił :) Pracuje w biurze tłumaczeń i ma bardzo fajnego chłopaka.
Wieczorem idziemy na lekcję salsy, jeśli Guillaume nie będzie zbyt zmęczony po pracy. Ja mam dziś wolne i wypoczywam. I wylizuję palcem resztki humusu z miseczki:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz