Zaczynam dziś pracę o 15, wstałam wcześnie, zjadłam mnóstwo czekolady i zabieram się za kawę.
Jestem już zdrowa. Czuję, że może już jutro - pojutrze będę wreszcie w stanie nawet iść na basen (i do łaźni! tratatata), i w weekend zrobić wyczekany tour po wystawach London Photomonth.
Cóż z nowości ... Napisała do mnie wczoraj Gabi, znajoma wizażystka z Krakowa. Dziś może uda się spotkać - miło będzie znów zobaczyć kogoś związanego z Krakowem i z Akademią Fotografii. Tak jak miło było spotkać Karola, który przyjechał na obrady jury Deutsche Borse photography prize 2013, w Photographers Gallery.
W Galerii - coraz bardziej domowo. W zeszły poniedziałek dość spontaniczne rozwinęła się impreza po godzinach, i dzień następny był miłym dniem zmęczonych uśmiechniętych twarzy, i rzucanych spojrzeń znaczących "tak, mam to samo".
Dziś mamy otwarty Przegląd Portfolio. Będę pracować, i to nawet dobrze, będę miała okazję podpatrzeć jak to tutaj wygląda i może uderzyć na przyszłomiesięczną edycję. Co do zdjęć - w przyszłym tygodniu wywołam kilka kolejnych klisz. Będzie trochę "nieleglanych" fotek ;) Czy je wrzucę- jeszcze nie wiem. No, i nie mogę być pewna czy wyjdą - trzy filmy temu ukochane Mju zaczęło zachowywać się dziwnie i wydaje jakieś inne dźwięki, mam nadzieję że to nic złego i że pracuje jak powinno. Szkoda by było żeby coś się stało- w końcu to nie mój aparat. Muszę kupić swój własny egzemplarz, tak się przywiązałam że ciężko by było mi teraz bez Mju.
A to, co chciałam jeszcze powiedzieć, to że chce mnie pewna niewielka amerykańska agencja z New York. Zatwierdzili już moją kandydaturę i przysłali umowę do podpisania. Przeanalizowałam warunki i wątpliwości z Adamem, z Henrym, z Jarkiem P. z AF.. i dziś z Robertem Hingleyem, wokalistą legendy amerykańskiego ska - The Toasters, który zobaczywszy mój post na FB poprosił o podesłanie umowy, i odesłał mi ją z komentarzami i objaśnieniami. Jejku jak to dobrze mieć przyjaciół na całym świecie. A przy okazji Rob zaprosił mnie na International Ska Festival w Lodnynie w marcu 2013, zapewniając że ma dla mnie photo pass... nie mogę się doczekać!!! :)
Tęsknię za Polską, za przyjaciółmi, mamy teraz wystawę końcoworoczną dyplomów w AF co mnie ominie i czego nie mogę przeżałować. Niestety bilety lotnicze w grudniu osiągają jakieś zawrotne ceny w związku ze świętami... Więc myślę o przylocie koniec stycznia - początek lutego. Odwiedzeniu Rodziny. I zrobieniu jakiejś imprezy w Krakowie - żeby spotkać tyle osób na raz ile się da- i w Częstochowie.
A my już mamy choinkę w Laings. Od tygodnia. Londyn... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz