wtorek, 26 lutego 2013

dalej mogę wszystko?

Poszłam za ciosem.
Energia poniosła mnie w tym miesiącu i ogarnęłam dwie sprawy, które siedziały mi w głowie od jakiegoś czasu. Więc: udało mi się załapać na asystę do fotografa- i to nie byle jakiego! I zaczęłam korespondować= pisać do polskiej prasy. Zapowiada się stała współpraca. Poznałam też bardzo znamienitego profesora fotografa z Poznania i Wrocławia, a pomysł z book launch w The Photographers Gallery, choć nieco zwolniła- wciąż jeszcze ma szanse na zrealizowanie. Myślę o rozpoczęciu podróżowania- marzy mi się wciąż Paryż i Circulations Festival, marzy mi się festival FORMAT w Derby, myślę o kupnie biletów do Polski na maj, i do Francji na południowe wakacje. A w razie jakichkolwiek życiowych komplikacji po drodze- lecę. Na Islandię. Taki to mam plan właśnie.

Co jeszcze do zrobienia?
Więcej asystować. I żeby wkręcić się gdzieś na pożyteczny staż.
Zacząć robić coś, pokazywać, zaprosić kogoś z Polski.
Zabrać się za książkę, którą planuję zrobić od jakiegoś czasu.
Pofotografować Zaynab, bo niedługo wraca do Pakistanu i będę za nią tęsknić tak bardzo...
Włosy... wrócić do brązu? Wrócić czy nie wrócić??
I odświeżyć szafę... wypłaty czas- czas na zakupy:)

Dalej udaje mi się utrzymać rytm cotygodniowej siłowni i basenu. I znów podbijamy nocne miasto z Wojtkiem i odkrywamy razem tajemnicze londyńskie horyzonty. I mam nową duńską współlokatorkę, z którą zmontowałysmy dziś cudowną kolację składającą się z łososia, gnocchi z pomidorami, smażonym kabaczkiem i paprykami z chili i pesto, sałatką z rukoli, pieczonej papryki w oliwie i pomidorami i jalapeno, i popiłyśmy włoskim winem.

Ach, i mam nową fantastyczną koleżankę w pracy. Pełną energii góralkę z Sącza, która wychowała się we Włoszech, studiowała w Szwecji, mówi biegle czterema językami i przypomina mi w czymś Salmę Hayek

Czeka na mnie też kilka wystaw do zobaczenia. Jurgen Teller, Man Ray, Ansel Adams, Darren Harvey- Regan, Rosemarie Trockel, Vivian Maier, James Smith, Michael Eastman, Josef Hoflehner..

Co mnie martwi?
Że doba jest za krótka.. i że gdy wracam z galerii wieczorem, ciężko się skupić na sprawach wymagających skupienia.
I że zimno.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz